SPONSORZY
PATRONAT MEDIALNY
Serwis o tematyce hokejowej. O hokeju z klasą!
PARTNERZY
Wszystko na temat sportu na Śląsku

Czytaj nasze wiadomości w CafeNews

LICZNIK OSÓB

9 osób online

Kanaďż˝ informacyjny RSS

Page Rank

Aptekarski popis na Jantorze


Dzisiejszy mecz na Jantorze należał do gatunku tych, w których bardziej niż rezultat zapamięta się pracę sędziów. – Na ile sił starczyło próbowaliśmy dotrzymać kroku rywalom. Szkoda bramek, które wpadły w osłabieniu ale jeśli gra się któryś mecz z rzędu co drugi dzień i to na czterech obrońców, zmęczenie daje znać o sobie, czego skutek widzieliśmy dziś – powiedział po meczu ranny Tomasz Wołkowicz. Naprzód gładko uległ JKH 1-7.


Bezbarwny nieco początek spotkania nie wskazywał na to, że na Jantorze przy dość skromnej publiczności będzie dziś całkiem głośno. Niestety coraz częstsze wybuchy dezaprobaty nie dotyczyły słabej postawie którejś z drużyn a raczej sędziego głównego dzisiejszych zawodów, Włodzimierza Marczuka.
 
Na początku 8.minuty na ławkę kar został oddelegowany Jozef Mihalik. Siedem sekund później za nieprawidłowe zagranie wysokim kijem podwójną karę mniejszą otrzymuje Gryc. Zanim ten ostatni zdążył odsiedzieć słuszny „wyrok” arbiter dopatrzył się po stronie gospodarzy niedozwolonej liczby graczy. - O wyniku zadecydowała już pierwsza tercja, dwie bramki w podwójnym osłabieniu. Pretensje w tej i nie tylko tej sytuacji można mieć do decyzji arbitra. Na pewno nie było kary przy rzekomym wyjściu na lód szóstego zawodnika. Próbowaliśmy ile sił nawiązać walkę ale po 20.minutach było praktycznie po meczu. – powiedział rozżalony Krzysztof Kulawik. - To już piąty z kolei mecz, który rozgrywamy co drugi dzień, widać coraz większe zmęczenie, chłopcy potrzebują odpoczynku, odnowy biologicznej, jednak nic nie jesteśmy w stanie zrobić bo w czwartek znowu gramy w Tychach kolejny przełożony mecz. – dodał szkoleniowiec. Trzeci gol dla jastrzębian autorstwa Arkadiusza Kąkola wpadł kiedy sygnalizowana była kolejna, tym razem dla Petriny.

Nie inaczej było w pierwszych minutach drugiej odsłony. Michał Działo na tyle nieskutecznie faulował Richarda Krala, że pozwolił jastrzębskiemu weteranowi na oddanie strzału z bekhendu i podwyższenie wyniku. Goście widząc obraz gry spuścili nieco z tonu. Jedną z nielicznych groźnych akcji wykończył z kolei zasłużony weteran miejscowych Marek Pohl. Popularny „Ernest” próbował podania do partnera, jako że ten nie doszedł do krążka, sam wykończył zainicjowaną przez siebie akcję. - My również mieliśmy sytuacje bramkowe, nie było ich z pewnością za wiele ale kiedy strzela się zaledwie jedną bramkę, meczu nie można wygrać. W takim składzie będzie bardzo ciężko, do tego Elżbieciak ma kłopoty z pachwiną. Poza wyczerpaniem fizycznym skutkuje to również tym, że w zespole nie ma jakiejkolwiek rywalizacji. Zawodnika w słabszej dyspozycji nie ma kim zastąpić… on musi grać – wyjaśniał trener gospodarzy. Kolejne bramki to efekt krańcowego wyczerpania zawodników Naprzodu. Przy piątej bramce stojący tuż przed Stańczykiem Petr Lipina został w perfekcyjny sposób obsłużony przez obrońcę Naprzodu zagrywającego „gumę” przed własną bramkę. - Zostało nam już tylko czterech obrońców, Sitko doznał kontuzji nogi, stan liczebny drużyny to główna przyczyna tak wysokiej porażki, nie mam do zawodników pretensji, przy kilku bramkach popełnili proste błędy ale wynika to właśnie z coraz większej utraty sił – tłumaczył zasmucony Krzysztof Kulawik.

Czarę goryczy miejscowej publiczności przelała sytuacja pod koniec drugiej części gry. Urbanowicz łokciem zaatakował głowę Tomasza Wołkowicza rozcinając mu łuk brwiowy. Napastnik Naprzodu próbował rozmowy z sędzią pokazując mu twarz, który w przeciwieństwie do wszystkich zgromadzonych na trybunach Jantoru nie zauważał strugi krwi spływającej po policzku „Wołka”. - Nie należę raczej do osób niskich, jeśli ktoś rozwala mi łokciem łuk brwiowy, krew leje się po twarzy, a sędzia nie zauważa ani ataku na głowę, ani chociażby ataku łokciem to nie mogę się zgodzić z taką decyzją, jak zresztą kibice, wszyscy widzieliśmy jak na trybunach zawrzało po kolejnej kontrowersyjnej decyzji sędziego – powiedział po meczu Tomasz Wołkowicz. - Za podobny atak z mojej strony na środku lodowiska, który został potraktowany wtedy jako atak na głowę zostałem zawieszony na trzy mecze, przy czym w tamtej sytuacji nie lała się krew – dodał poszkodowany zawodnik. - Staram się nie komentować pracy sędziów, nie raz może to odnieść niepożądany skutek. Co do sytuacji z Wołkowiczem, „Urban” w ostatnim meczu zagrał podobnie „ciałem”, wtedy było to jeszcze bliżej granicy faulu ale kary również nie było, widziałem, że sędzia pokazywał zagranie barkiem, jak było w rzeczywistości… – zawiesił głos II trener JKH, Jacek Chrabański.

W trzeciej tercji działo się niewiele, karty zostały rozdane… i to dużo wcześniej. – Myślę że zadecydowała już pierwsze tercja, w której dwa razy wykorzystaliśmy grę w podwójnej przewadze, ten element gry zadecydował dziś o naszym zwycięstwie, później padały kolejne gole i kontrolowaliśmy już przebieg sytuacji na lodzie – mówił Jacek Chrabański.

- Sędziowie popełniali błędy, nie wynikające ze złośliwości lecz zwyczajnie z niewiedzy. Ci panowie nie potrafią sędziować, najlepszym dowodem była chociażby trzecia tercja, w której jakby chcieli oddać nam to „co wcześniej zabrali”, nie wolno robić czegoś takiego, trzeba być bezstronnym, a nie kimś kto próbuje równoważyć swoje decyzje by nie skrzywdzić żadnej ze stron – wyjaśniał wyjątkowo podenerwowany całą sytuacją Janusz Imiołczyk. - Wołkowicz do ułomków raczej nie należy, do tego gra z nietypową dużą pleksą, nawet trener gości machnął z dezaprobatą ręką po braku reakcji sędziego Marczuka. Takie rzeczy trzeba odgwizdać i tyle – zakończył szkoleniowiec gospodarzy.


Naprzód Janów – JKH GKS Jastrzębie 1-7 (0-3, 1-3, 0-1)

Fotorelacja z meczu dostępna >>tutaj<<

0-1 Král (Rimmel, Danieluk), 7:33, PP2
0-2 Danieluk (Král, Rimmel), 9:30, PP2
0-3 Kąkol (Dąbkowski), 16:05
0-4 Král (Rimmel), 23:59
1-4 Pohl (Kogut), 28:55
1-5 Lipina (Bordowski), 32:44, SH1
1-6 Kulas (Král, Bordowski), 36:59, PP1
1-7 Urbanowicz (Lipina), 52:34
 
Naprzód Janów: Stańczyk – Działo, Urbańczyk; Kogut, Pohl, Sośnierz – Sitko, Krokosz; Elżbieciak, Mihalik, Adamus – Petrina; Podsiedlik, Gryc, Wołkowicz;

JKH Jastrzębie: Kosowski – Górny, Rimmel; Lipina, Kral, Danieluk – Bychawski, Dąbkowski; Urbanowicz, Słodczyk, Furo – Galant, Bryk; Kulas, Kąkol, Bordowski – Labryga;

Sędziowali: Włodzimierz Marczuk (sędzia główny) oraz Wojciech Moszczyński, Sławomir Szachniewicz (liniowi).

Kary: 22 – 18

Strzały: 26 – 36

Widzów: 500

 

AndRzeJ (DailySport.pl) Komentarze (0)

pokaż ponownie wszystkie news'y

Copyright 2017 - Akuna Naprzód Janów Wykonanie: MARIO
TABELA 2010/11
Lp. Zespół M Pkt Br+ Br-
1. Cracovia 30 68 146 73
2. Tychy 30 63 127 75
3. Unia 30 62 131 75
4. JKH 30 57 139 83
5. Sanok 30 49 114 102
6. Gdańsk 30 42 106 122
7. Podhale 30 36 94 139
8. Zagłębie 30 34 101 129
9. Krynica 30 21

95

168
10. Naprzód 30 18 84 171
MUZYKA
  Naprzód Janów   ADH Naprzód Janów
BUTTONY







TRANSFERY 2010/11
  Przyszli:
- Dominiczewski Przemek (CLJ)
- Gnyp Michał (po przerwie)
- Grelich Sajmon (CLJ)
- Kogut Patryk (SMS)
- Krokosz Michał (GKS Tychy)
- Mihálik Jozef (HC Sumperk)
- Petrina Martin (HK Nitra)
- Podsiedlik Mateusz (CLJ)
- Sitko Dawid (CLJ)
- Ślusarczyk Artur (Zagłębie)
- Urbańczyk Szymon (HC GKS)
  Odeszli:
- Bernacki Rafał (JKH)
- Gretka Andrzej (k.kariery)
- Gwiżdż Artur (?)
- Jakubowski Piotr (?)
- Jastrzębski Mariusz (Podhale)
- Kacíř Marián (?)
- Kubenko Viktor (Bstoke Bison)
- Kulik Łukasz (Zagłębie)
- Lukastík Jan (HC Havirov)
- Pawlak Mateusz (Zagłębie)
- Pavlis Libor (Budapest Stars)
- Piekarz Przemysław (Podhale)
- Słodczyk Marcin (JKH)
- Słowakiewicz Dawid (KH Sanok)
- Wilczek Łukasz (Unia)
- Zaťko Miroslav (Unia)